Poprawiłam spódniczkę, wygładziłam wyprostowane włosy i zadzwoniłam do drzwi. Otworzyłam mi Stacii- moja najlepsza przyjaciółka, dziewczyna mojego brata bliźniaka- Ryana, która kończy dziś 18 lat. jest młodsza ode mnie i brata o rok, ale przyjaźnimy się od zawsze.
Mocno ja przytuliła, złożyłam życzenia i wręczyłam prezent. Zawsze dajemy sobie pieniądze, aby spożytkować je na zakupy.
-Chodź- powiedziała, po czym wciągnęła mnie do środka. Praktycznie wszyscy tam byli. Z trudem ich omijałam. Posyłali mi uśmiechy, oczywiście odwzajemniłam się tym samym.
-Hey Tay- przywitałam moja drugą najlepszą przyjaciółkę. Chociaż tak właściwie to nie wiem czy jesteśmy przyjaciółkami, czy tylko koleżankami. Ma trudny charakter i czasem ( zawsze) nie da się jej rozgryźć. Jak zwykle była ubrana na czarno,a jej usta podkreślała czerwona szminka.
-Dzięki...chyba- odpowiedziałam i usiadłam obok niej. Stacii tańczyła już z Ryanem , a ja obserwowałam, każdego, kto wydawał mi się chociaż trochę znajomy... Byli nawet pierwszoklasiści z mojej i S szkoły.
-Zatańczymy?- wyrwał mnie z zamyślenia Peter( chłopak z mojej klasy). Był strasznie przystojny. Większość dziewczyn ze szkoły się za nim uganiała. Wcześniej nigdy z nim nie rozmawiałam, dlatego zdziwiłam się, kiedy do mnie podszedł.
-Jasne- odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do niego zalotnie. Spojrzałam z ukosa na Taylor, ale ona jak zwykle grzebała w telefonem. Muzyka była w miarę dobra, więc dobrze się bawiłam.
Po przetańczeniu z nim dwóch piosenek wróciłam do stolika. Taylor siedziała nerwowo skubiąc rąbek obrusa. Nie pytałam jej co się dzieje, bo i tak by mi nie powiedziała. Zaczęłaby się tylko wkurzać, że mieszam się w jej sprawy. Nie chcąc zaczynać kolejnej kłótni, usiadłam dwa krzesła od niej. Przeleciałam wzrokiem po pomieszczeniu szukając Stacii. Odnalazłam ją przytuloną do mojego brata. Dość hmmm... obficie wymieniali się śliną.
-Fuj! Muszą to robić publicznie?!?!
-Mówisz jakbyś nigdy się nie całowała przy ludziach..- powiedziała powoli Tay, odrywając na chwilę swoją uwagę od telefonu- A mogę ci przypomnieć, że na ostatniej imprezie...
-Dobra!- czułam, że zaczynam się czerwienic. Ostatnim razem nieźle się wstawiłam i trochę straciłam kontrolę nad rzeczywistością...Ale tylko troszeczkę.
-Jak on miał na imię?? Nick? Mick? A może Jack.?
-Okey! Rozumiem. Już nic nie mówię.- przerwałam jej.
Uśmiechnęła się lekko. Lubiła mi dokuczać.